Rozmowy o klimacie to za mało – podsumowanie szczytu G20 oraz COP26 Przemysł i Środowisko

Rozmowy o klimacie to za mało – podsumowanie szczytu G20 oraz COP26 cz.1

Najnowsze doniesienia naukowe wskazują, że do 2030 r. powinniśmy zmniejszyć poziom emisji o połowę, a do połowy bieżącego stulecia osiągnąć zerowy poziom emisji netto, jeżeli chcemy ograniczyć wzrost temperatur spowodowanych globalnym ociepleniem do poziomu sporo poniżej 2°C – a najlepiej do 1,5°C – zgodnie z tym, co zapisano w porozumieniu paryskim. Tymczasem eksperci wskazują, że realizowane obecnie polityki przemysłowe doprowadzą do wzrostu globalnych temperatur o 2,9°C do 2100 r.

W 2021 roku udało się wiele zrobić w zakresie ustalenia działań na rzecz klimatu. Dwie największe gospodarki świata – Chiny i USA ogłosiły, że będą dążyć do osiągnięcia zerowego poziomu emisji dwutlenku węgla netto. Wdrażany jest także Europejski Zielony Ład  – program, który ma pozwolić Europie osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r. W europejskich przepisach dotyczących klimatu zapisano obowiązek redukcji emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. Wciąż potrzebne są jednak dalsze istotne zobowiązania. Planowano podjąć je podczas COP26. Czy tak się stało? Wielu obserwatorów kwituje tegoroczną konferencję klimatyczną jednym słowem: „rozczarowanie”.

Historia negocjacji klimatycznych

Negocjacje klimatyczne toczą się już pół wieku. Za datę początkową uznaje się rok 1979, kiedy to Światowa Organizacja Meteorologiczna, Program Ochrony Środowiska Narodów Zjednoczonych oraz Międzynarodowa Rada Nauki zorganizowały konferencję, dającą początek badaniom nad klimatem. Ponad 350 specjalistów z 53 krajów, reprezentujących zróżnicowane działy nauki i gospodarki wspólnie ogłosiły potrzebę konieczności precyzyjnego badania klimatu oraz antropogenicznych stężeń gazów w atmosferze. Dziewięć lat później w kanadyjskim Toronto, naukowcy całego świata wezwali rządy, organizacje międzynarodowe, uczelnie oraz organizacje samorządowe do „przedsięwzięcia konkretnych działań celem powstrzymania kryzysu, do którego doprowadzi wzrost zanieczyszczenia atmosfery”. W tym samym 1988 roku powołano do istnienia Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (IPCC), który dwa lata później (1990 r.) wydał swój pierwszy raport. Ogłosił w nim, po raz pierwszy na tę skalę, iż działalność człowieka prowadzi do „znaczącego zwiększenia” stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze.

Kolejne trzy dekady przyniosły utworzenie Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Klimatu (UNFCCC), dwadzieścia pięć Konferencji Stron (COP), organizowanych corocznie od 1995 roku, a także kolejne, coraz bardziej alarmujące raporty IPCC. Prowadzone przez światowych dyplomatów negocjacje doprowadziły do przyjęcia w 1997 r. przez 41 państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju tzw. Protokołu z Kioto [1], zobowiązującego kraje rozwinięte do pierwszych ograniczeń emisji. Protokół, choć nieratyfikowany przez Stany Zjednoczone, wszedł w życie w lutym 2005 r. Natomiast kolejne konferencje COP przynosiły małe kroki naprzód i wiele impasów, aż do historycznego przyjęcia, w 2015 r., Porozumienia paryskiego [2], którego celem jest powstrzymanie wzrostu globalnej temperatury „znacznie poniżej 2 stopni C”.

Przed tegoroczną konferencją COP26 odbył się szczyt przywódców państw G20, podczas którego omawiano również tematy związane z ochroną środowiska, ze zmianami klimatycznymi.

Ustalenia ze szczytu G20

Przedmiotem rozmów podczas szczytu G20, który odbył się w pięknym Rzymie [3] były nie tylko kwestie ochrony środowiska, bioróżnorodności i zmian klimatu przed konferencją w Glasgow, ale też tematy dotyczące globalnej ekonomii i zdrowia w horyzoncie pandemii COVID-19. 20 największych gospodarek globu, odpowiadających za 80 proc. światowych emisji gazów cieplarnianych, zostało zobligowanych do zakończenia finansowania zagranicznych elektrowni węglowych jeszcze do końca 2021 roku oraz przekazywania biedniejszym krajom 100 mld dolarów rocznie do 2025 r. na walkę ze zmianami klimatycznymi i wsparcie biedniejszych krajów w redukcji emisji gazów cieplarnianych. W planach jest także zasadzenie do 2030 r. biliona drzew oraz pomoc w kampanii szczepień, tak by do połowy 2022 r. przeciwko COVID-19 zostało zaszczepione 70 proc. ludności świata. Przywódcy zgodzili się też w sprawie minimalnego globalnego podatku od korporacji na poziomie 15 proc. od zysków. Podatek ten najwcześniej wejdzie w życie w 2023 r. i wymierzony jest przeciwko takim gigantom jak Amazon, Facebook czy Apple, które skutecznie unikają i uchylają się od płacenia swoich należności, wykorzystując luki w międzynarodowym systemie.

W dość ogólnym zapisie G20 wyznaczyło cel osiągnięcia zerowej emisyjności gospodarki „około połowy wieku” (do roku 2050). Stanowi to ukłon w kierunku tych państw, dla których transformacja energetyczna to największe wyzwanie, w tym Rosji i Chin, które dystansują się od wspólnych światowych wysiłków. Tymczasem bez harmonizacji polityki z Pekinem i Moskwą osiągnięcie ambitnych globalnych celów będzie zadaniem niemal niemożliwym. Same Chiny odpowiadają za 27 proc. światowych emisji CO2, to więcej niż USA i UE liczone razem (odpowiednio 15 proc. i 9,8 proc.).

Porozumienie COP26 na rzecz powstrzymania zmian klimatu

Kontynuacja rozmów o klimacie, rozpoczętych podczas szczytu G20, trwała podczas dwutygodniowej 26. Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP26) w Glasgow, gdzie spotkali się przedstawiciele 198 państw. Nadrzędnym celem Konferencji była realizacja założeń Porozumienia paryskiego z 2015 r., tj. redukcji emisji gazów cieplarnianych i ograniczenia globalnego wzrostu temperatury do 1,5 stopnia Celsjusza w stosunku do początku epoki przemysłowej. W ocenie obserwatorów i naukowców zobowiązania podjęte w Glasgow nie jednak wystarczające, by założenia te mogły być zrealizowane.

Niemniej pakt klimatyczny z Glasgow [4] jest pierwszym w historii porozumieniem klimatycznym, w którym wyraźnie napisano o redukcji emisji z węgla, paliwa, które w największym stopniu przyczynia się do powstawania gazów cieplarnianych, odpowiadając za około 40 proc. światowej emisji CO2. Ograniczenie jego emisji jest kluczowe dla wysiłków na rzecz utrzymania celu uzgodnionego w Paryżu w 2015 r. Fakt, że ostatecznie w tekście deklaracji końcowej COP26 kraje zgodziły się na zwrot mówiący o „stopniowym zmniejszaniu” a nie „wycofywaniu” węgla i nieefektywnych subsydiów dla paliw kopalnych, odebrany został jako rozczarowanie. Sekretarz generalny ONZ António Guterres nazwał wynik „kompromisem odzwierciedlającym interesy, sprzeczności i stan woli politycznej w dzisiejszym świecie”.

Do Szkocji udała się większość polityków, którzy obradowali w Rzymie, w tym prezydent USA Joe Biden, konsekwentnie próbujący stawiać Stany Zjednoczone na pozycji lidera międzynarodowych wysiłków w kierunku zeroemisyjności. Od stycznia 2021 r. Biden odwraca linię swojego poprzednika w polityce środowiskowej. Symbolem tego stał się powrót Stanów Zjednoczonych do paryskiego porozumienia klimatycznego, z którego USA wycofał sceptycznie odnoszący się do konieczności zdecydowanych ruchów przeciwko globalnemu ociepleniu Donald Trump. Już w kwietniu, podczas wirtualnego szczytu organizowanego przez Biały Dom, Waszyngton zobowiązał się do obniżenia emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. o połowę w porównaniu z poziomem z 2005 r.

Szkopuł w tym, że do realizacji tego celu potrzebne są działania i poparcie Kongresu. Przez pół roku prezydentury Bidena w amerykańskim parlamencie nie udało przeforsować się kluczowych programów. Wyczekując na postęp na Kapitolu, Biden próbuje realizować swój program walki z globalnym ociepleniem za pomocą rozporządzeń wykonawczych. Na arenie międzynarodowej Biały Dom połączył natomiast siły z UE i złożył obietnicę ograniczenia emisji metanu.

Chiny, odpowiedzialne za blisko jedną czwartą światowych emisji (zajmujące pierwsze miejsce na podium emitentów, tuż przed Stanami Zjednoczonymi Ameryki), oficjalnie potwierdziły deklaracje w sprawie dwóch celów. Po pierwsze, obiecały osiągnąć szczyt emisji „przed 2030 r.” a nie, jak we wcześniejszych deklaracjach, „około roku 2030”. Po drugie, zobowiązały się dojść do neutralności klimatycznej przed 2060 r. i ambitnie podwyższyły zobowiązania do redukcji intensywności węglowej chińskiej gospodarki (zamiast 60-65 proc. między 2005 a 2030 r. – „ponad 65 proc.”) oraz udziału czystej energii w miksie energetycznym (zamiast wcześniejszych 20 proc. w 2030 r. – „około 25 proc.”).

Drugi azjatycki gigant, Indie, ogłosił dążenie do neutralności węglowej w 2070 roku, czyli 20 lat po wyznaczonym celu. Premier Narenda Modi zaznaczył także, że kraj ma zamiar dojść do 500 GW mocy zainstalowanej z paliw niekopalnych oraz redukcji intensywności węglowej gospodarki o 45 proc. do 2030 r. Deklaracje przedstawicieli trzeciego co do wielkości emitenta CO2 na świecie nie znalazły jednak potwierdzenia w nowych krajowych celach redukcji emisji gazów cieplarnianych (NDC) [5].

Spośród największych gospodarek, drugie zobowiązanie redukcji złożyła za to Australia, która będzie oficjalnie dążyć do neutralności klimatycznej do 2050 r. Jednak jej ambicje krótkoterminowe pozostają niezmienione: redukcja emisji o 26-28 proc. między 2005 a 2021 r., mimo nieoficjalnych deklaracji możliwości obniżenia emisji o 30-35 proc. do 2030 roku. Także sąsiednia Nowa Zelandia wysłała nowe NDC, deklarując „redukcję emisji gazów cieplarnianych netto o 50 proc. do 2030 r. wobec poziomu ich emisji brutto w 2005 r.”, z kolei Brazylia w swoim nowym oświadczeniu zmieniła z 2060 na rok 2050 „przybliżony cel” osiągnięcia neutralności węglowej.

Kilka nowych NDC zostało złożonych także przez kraje, których gospodarki mają minimalny wpływ na światowe emisje: Uzbekistan (zmniejszenie intensywności węglowej gospodarki o 35 proc. między 2010 a 2030 r. – zamiast wcześniejszych 10 proc.), Argentyna (o 21 proc. wobec wcześniejszych 19 proc.) oraz Wenezuela, która lekko zmieniła metodę, nie zwiększając jednak ambicji redukcji gazów cieplarnianych. Ustępująca kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała do wprowadzenia opłat za emisję CO2 nie tylko w Unii Europejskiej, ale na całym świecie. Premier Polski Mateusz Morawiecki wskazał na potrzebę produkcji ekologicznej i taniej energii, zapowiedział też stworzenie 300 tys. miejsc pracy w polskim sektorze energii odnawialnej i dalsze prace nad likwidowaniem smogu w miastach.

Końcowa wersja porozumienia Konferencji Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu [4] zobowiązuje więc sygnatariuszy nie tylko do ambitniejszych celów na rzecz zatrzymania katastrofy klimatycznej, ale też zachęca do przedstawiania Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) swoich planów klimatycznych w 5-letnich cyklach. Powołano też nowy program ONZ na rzecz wzmocnienia cięć emisji gazów cieplarnianych. Zapowiedziano, że ONZ od 2022 r. będzie co roku oceniało plany klimatyczne państw. W końcowym dokumencie z Glasgow kraje rozwijające się wyraziły „głęboki żal” z powodu niewypełnienia zobowiązania 100 mld dolarów rocznie i jednocześnie zostały wezwane do pełnej realizacji celu w trybie pilnym do 2025 r. Jednocześnie UE i USA odmówiły utworzenia funduszu na zarządzanie kryzysowe dla najbiedniejszych państw. Tym samym państwa rozwijające się, wbrew oczekiwaniom, nie doczekały się utworzenia planu na rzecz łagodzenia strat i szkód wynikłych wskutek zmian klimatycznych. By ukazać skalę problemu, warto dodać, że państwa afrykańskie wykorzystują nawet 10 proc. PKB w skali roku na działania adaptujące je do zmian klimatu (wartość ta z każdym rokiem będzie większa). W ostatecznym dokumencie z Glasgow znalazł się też zapis o zaprzestaniu finansowania wydobycia paliw kopalnych. Wiadomo, że na kolejnym szczycie klimatycznym – COP27 w Egipcie – najwięksi światowi emitenci gazów cieplarnianych będą mieli za zadanie wyjaśnić na forum ONZ, w jaki sposób polityka każdego z państw ma realizować założenia Porozumienia paryskiego [2].

Efektem prac na COP26 jest też porozumienie dotyczące nowych zasad handlu emisjami między państwami, które – choć uzupełnia luki w systemie – nie przedstawia konkretnych sformułowań, które mogłyby uchronić przed nieuczciwymi praktykami firm. Z dokumentu usunięto zapis o podatku od niektórych transakcji, który miał wspomóc finansowanie najbiedniejszych państw w obliczu zmian klimatycznych.

Zapraszamy do zapoznania się z drugą częścią artykułu, w której piszemy o tym, jakie inne deklaracje poczyniono podczas konferencji COP26 w Glasgow.


[1] Protokół z Kioto do Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, sporządzony w Kioto dnia 11 grudnia 1997 r. (Dz.U. 2005 nr 203 poz. 1684)  http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20052031684/O/D20051684.pdf  [dostęp: 7-12-2021]

[2] Porozumienie paryskie  https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:22016A1019(01)&from=PL [dostęp: 7-12-2021]

[3] Pełen tekst deklaracji ze szczytu G20 w Rzymie: https://www.consilium.europa.eu/media/52732/final-final-g20-rome-declaration.pdf dostęp: 7-12-2021]

[4] Pełen tekst końcowego dokumentu z COP26 w Glasgow: https://unfccc.int/sites/default/files/resource/cop26_auv_2f_cover_decision.pdf dostęp: 7-12-2021]

[5] NDC (ang. Nationally Determined Contributions) to zobowiązanie każdego z sygnatariuszy Porozumienia Paryskiego do określenia krajowego zobowiązania w zakresie ograniczania emisji gazów cieplarnianych i przystosowywania się do zmian klimatu. Zobowiązania wszystkich państw zostały ogłoszone przed COP21 w postaci zobowiązań dobrowolnych (INDC – Intended Nationally Determined Contributions); w momencie ratyfikacji Porozumienia stają się one zobowiązujące. Od 2020 r. NDC są regularnie zwiększane.

Podziel się:

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *